gry & muzyka Paweł / 19 gru 2007 / 19:10
Wiedźminem inspirowane?
Dziennik Pogromcy: Dwa tygodnie… Podobno najtrudniejszą sprawą w prowadzeniu bloga jest dbanie o aktualizacje… Tu nawaliłem. Ale na koncie mam przeprowadzkę, dodatkowe obowiązki z pracy. Nie mam jeszcze dostępu do sieci - pracuję nad tym i póki co pozostaje mi surfowanie w godzinach pracy (chyba nie ma się czym chwalić). Nie mam też telewizora, ale nijak mi to nie doskwiera.
Mojego odtwarzacza nie opuszczają ostatnio dwa soundtracki. Obydwa z gier. Ścieżkę dźwiękową do Homeworld znam od dawna, grę przeszedłem jak w transie, urzeczony przestrzeniami kosmosu i fabułą. O dziwo, historia opowiedziana w tej grze strategicznej wciąga naprawdę, a dzięki prostemu zabiegowi zachowywanie jednostek z misji na misję naprawdę zaczynamy identyfikować się z rasą, którą prowadzimy. O tym, że ścieżka dźwiękowa jest osobnym bytem dowiedziałem się niegdyś od Konrada i tam, odsyłam. Dodam tylko, że jeśli ktoś nie grał w grę to przestrzenne ambientowe kompozycje Paula Ruskaya mogą wywołać bardzo różnorodne krajobrazy, nie tylko z pustką kosmosu. Spacer wieczorem po pustym osiedlu z “Garden of Kadesh” na uszach gwarantuje gęsią skórkę…
Drugi z soundtracków-wybrańców mojego towarzysza podróży to właściwie soundtrack nie jest.
Muzyka inspirowana grą Wiedźmin stała się sławna dzięki zespołowi Vader, który nagrał lekki (jak na nich) „Sword of the witcher”. Utwór nie trafił na właściwą ścieżkę dźwiękową, którą w całości zrobił Adam Skorupa. Znalazł się za to tutaj, w ciekawym towarzystwie.

- Rootwater – “Born again”
- JesusChryslerSuicide – “Throw The Stone”
- Vader – “Sword of The Witcher”
- Lady Aarp – “Tarot”
- Habakuk – “Hallowed be thy name”
- Village Kollektiv – “Sapphire Waters”
- Duan – “Skellige”
- Me Myself And I – “Sou-au”
- Beltaine – “Bring to the Boil”
- Rimead – “Sentinels of Brokilon”
- Believe – “The Witcher Theme”
- Skowyt – “Running away”
- Lal – “They want to Suck”
- Marcin Przybyłowicz – “Trial of Herbs”
Szybki rzut oka na listę wykonawców zdradza, że mamy tu niezły bałagan stylistyczny. Metalowe Vader i Rootwater, punkowy Skowyt, etniczny Beltaine, progresywny Believe, rockowy Jesus Chrysler Suicide i inne, do tej pory mi nieznane. Wkładając płytę do odtwarzacza bałem się zrobionego na siłę produktu marketingowego. Jednak ta ścieżka dźwiękowa sprzedawana jest osobno od gry, więc musi się bronić.
Zaczyna się klimatycznie, Adam Skorupa i wyimek z klasycznego soundtracku – spokojne intro z damskim wokalem. Zaraz potem Rootwater, który już nie raz łączył metal z etnicznymi klimatami. Klimatyczny utwór „Born Again” z szeptanymi zachrypniętymi wokalami to z początku zaskoczenie dla znających Rootwater – jednak potem wchodzą i ostre gitary i okrzyki Taffa w refrenie. Płynnie przechodzimy w JesusChryslerSuicide – hipnotyczny i niepokojący, aby potem znów wrócić do rocka. Utwór Vader znany jest już chyba wszystkim, był w końcu wydany najpierw w Internecie i stał się ważnym elementem machony promocyjnej samej gry. „Sword of the Wicher” podobnie jak w przypadku Rootwater jest kompozycją dużo lżejszą od zwykłych dokonań Petera i spółki. Gdyby chodziło o płytę wycelowaną w stacje radiowe byłby to utwór typowo singlowy. Ma nawet wyraźny melodyjny refren. Spodoba się i tym na co dzień stroniącym od metalu. Grupa zadbała też o teledysk w „wiedźmińskim klimacie”.
Im dalej tym dziwniej. Właściwie nie zetkniemy się już z ciężkim rockiem, czyli muzyką chyba najpopularniejszą wśród zazwyczaj długowłosych fanów fantastyki i RPG. Lady Aarp i kolejna transowa miniaturka elektroniczna – co ciekawe z wykorzystaniem harfy celtyckiej. A potem zanurzamy się w muzykę, której spodziewać się można po soundtracku do fantasy - klimaty etniczno-folkowe. Habakuk proponuje utwór reggae który jednak ma klimatyczną atmosferę i jest zaskakująco mroczny. Village Kollektiv niby folkowe, ale flirtuje z elektroniką. Duan, Me Myself and I, Beltaine, i Rimead to reprezentacja czystego folku - idealne tło do wizyt w karczmach, wsiach oraz lasach pełnych elfów. Nie zabraknie inspiracji celtyckich, akustycznych gitar, fujarek i skrzypiec – bardzo urokliwa muzyka, ale bliżej jej do sielankowego Shire niż niebezpiecznych puszcz Brokilonu albo brudnych ulic Wyzimy. Utwór „Sou-au” Me Myself and I zasługuje na uwagę bo wykonany jest wyłącznie przy użyciu głosów wokalistek i beat-boxu – zero instrumentów. Believe kończy ten cykl idąc po granicy między swoim zwykłym graniem a folkowymi dodatkami – szkoda, że „The Witcher Theme” ma zaledwie dwie minuty – partie smyczkowe są po prostu piękne.
Niczym kwiatek do kożucha pasuje utwór zespołu Skowyt, proste, radosne punkowe granie. Gdybym usłyszał ten utwór osobno, ciężko byłoby mi go podejrzewać o wiedźmińskie inspiracje. Album kończy dość zabawny ze względu na refrem „They want to suck” nagrany przez producenta całości albumu. Finałem jest próba traw - „Trial of Herbs”> pompatyczno-symfoniczny utwór Marcina Przybyłowicza.
Cała ścieżka dźwiękowa na pierwszy rzut oka i ucha może sprawiać dość niespójnego projektu. Jednak po przesłuchaniu zorientujemy się jak szeroki efekt może dać zainspirowanie się konkretnym tematem. Chociaż są tu rozmaite utwory elektroniczne, rockowe, reggae, to mają wspólny mianownik – wiedźmińskiego ducha. Polecam ludziom z otwartymi uszami jako podkład do lektury lub na sesje RPG.
A na zachętę, Vader:
